Kochani, popadłam chyba w jakiś scrapbookingowy marazm. Nie umiem ostatnio w te wszystkie kartki, papiery, wstążeczki.. Pokończyły się inspiracje, dodatki mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Durnolotto wakacyjnie szumi między szarymi komórkami, amatorsko-artystyczne wyżyny zdały się odpłynąć w rejs dookoła wszechświata i wrócą może pod koniec… lata?
Ale przymuszę się, w końcu coś tu musicie oglądać. I tak ostatnio publikujemy z prędkością zdechłego ślimora, ale co zrobisz, skoro więcej żyje się codziennością niż paranoicznym, sporadycznym olśnieniem..
Przytulam,



