Z cyklu: Obserwacje z wyjazdu integracyjnego, okiem subiektywa retrospekcyjnego
„Nie koniec” rozpoczyna się pobudką Wzorowej. Pierwsza chwila: wielki zryw. Druga chwila: która godzina. Trzecia: mam ochotę Cię udusić. Moją, unosząca się w przestrzeni bańkę szlag trafił w ciągu jednej sekundy. ZDECYDOWANIE nie lubię wczesnego wstawania, a na pewno nie wcześniejszego niż „za 15 minut wychodzimy”. Ale i tak cenię Wzorową za jej obowiązkowość.
Zaczęło się niewinnie. Mistrzynie opowiadały o organizacjach pozarządowych. W ramach rewanżu zgotowały nam mnóstwo pracy twórczej, aktywności fizycznej, a na koniec pierwszej części wypuściły z podwojoną dawką energii. Ktoś zapyta po co? No jak to po co, trzeba stworzyć kampanię. :O
Tak tak, tworzyliśmy kampanie. Co najciekawsze –
wkrótce przyszło nam je realizować, jednak wtedy nie zdawaliśmy sobie z tego jeszcze do końca sprawy. Dla mnie to była zabawa – burza mózgów, oparta na grupowym widzimisię. Za niedługo to nasze widzimisię pójdzie w świat. Nagle staliśmy się ważnymi członkami projektu, nagle staliśmy się jego współtwórcami. Mistrzynie.. to wszystko przez nie. 😉
Dzień zleciał równie szybko jak ten wpis dobiegł końca. Wieczór obfitował w moje kolejne sukcesy . Udało mi się poznać żeńskie towarzystwo Przystojniaczka i Psychologa (Słynną i Oczekiwaną), pogłębić nocne rozważania z Potencjalnym i Filozofem, jak również bliżej przyjrzeć się nowym Płomieniom – Iskierce i Ognistej.