Ostatni, szósty odcinek z cyklu Obserwacje z wyjazdu integracyjnego, okiem subiektywa retrospekcyjnego.
Tak jak w poniedziałek wstawałam o 4:30, tak w piątek kładłam się o tej porze. Będąc o trzech godzinach snu czułam się znacznie lepiej, aniżeli po sześciu, ale zmarnotrawionym dniu.
Śniadanie odbyło się, powiedziałabym, w zupełnej ciszy. Niewyspanie to drugorzędna kwestia, dołował nas fakt, że musimy się rozstać, że już dzisiaj nie będzie warsztatów. Z jednej strony pociecha, że zobaczymy bliskich, z drugiej żal, że gromada rozjedzie się, każdy w swoją stronę i prawdopodobnie już nigdy nie zobaczy się w takim składzie.
Miałam dłuższą chwilę do namysłu, bowiem grupa, z którą najczęściej przebywałam, z inicjatywy Potencjalnego zorganizowała sobie szalony wyjazd do Bielska – Białej.
Nie mogąc przyzwyczaić się do samotności i ciszy w pokoju, zaczęłam wynajdować sobie rozmaite zajęcia, aż…
.. wpadłam na genialny pomysł – stworzenie listy uczestników wraz z ich namiarami, tj. numerem telefonu i e-mailem. Z tego co mówiła Pani Ekspert, za każdym razem na wyjazdach tworzyli taką listę, więc i tym razem to dobry pomysł. Obmyśliłam plan działania ze Spryciarzem i Przyrodnikiem. Obskoczenie z Filozofem wszystkich pokoi zajęło mi dłuższą chwilę, przy okazji udało mi się porozmawiać z osobami, z którymi wcześniej nie było takiej możliwości. Akurat, gdy skończyliśmy, wróciła młodzież z Bielska, od nich również zebrałam dane i podskoczyłam do zaprzyjaźnionej pani recepcjonistki. Teraz tylko pozostawało rozdać wszystkim listę, aby w razie ochoty mogliby skomunikować się z kim tylko chcieli.
Ten pomysł odciągnął moją uwagę od pakowania i generalnego, pożegnalnego chaosu. Po wcześniejszym obiedzie, musieliśmy się wykwaterować, zająć miejsca w autobusie i czekać na powrót do rzeczywistości.
I znów Potencjalny przejął pałeczkę, proponując karaoke. Nastroje się poprawiły, zaczęliśmy obmyślać, kiedy i jakby się tu spotkać.. przecież nic tak naprawdę się nie skończyło, to dopiero początek fantastycznych znajomości.
U mnie zapoczątkowało się również poważne przeziębienie. Niewysypianie się w ciągu tygodnia dało o sobie znać, jednak dawno nie czułam się taka szczęśliwa i przepełniona energią.
Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w projekcie. Poznanie tak różnorodnych, a jednocześnie tak ciepłych, radosnych i przyjaznych ludzi było dla mnie zaszczytem. Mam nadzieję, że uda nam się, przynajmniej w większości, zobaczyć i porozmawiać przy okazji warsztatów, wielkiej gali czy nawet zaplanowanego spotkania przy herbatce i ciastku.
Dziękuję Wam za obecność w moim życiu.
Joanna