Wraz z początkiem września, nadszedł czas na powroty do tworzenia. Powroty? Och, kochani, było ich całe mnóstwo! Już od marca nie kleiłam zbyt dużo, jeśli tak, to skromnie – ilościowo i jakościowo. Brakowało im.. polotu godnego rozszalałego rękodzielnika! Zbierałam się więc i zbierałam, nie mogąc wydobyć z siebie duchowo wyższego. Wakacje dodatkowo rozleniwiły, intelektualnie kilka razy odbiłam się od dna, aby w końcu uczynić, przynajmniej technicznie, coś wspaniałego! 😉
Liliowa filharmonia to moje rękodzielnicze odrodzenie. Zawsze bałam się zaszaleć, wiecie, to wieczne oszczędzanie na materiale. Poszłam więc, zarobiłam, wróciłam, zrobiłam ogromniaste zakupy, słowem – zainwestowałam w to, co kocham. To, co wyzwala ze mnie kobiecość, piękno, wrażliwość, pełnię estetyki, prawdę o sobie.. tak naprawdę niewielkim kosztem. Przez chwilę mogę poczuć się jak artystyczny mistrz, a przecież zdolności przy scrapbookingu przejawiam (na razie?) niewielkie. 😉
Oto ona, pierwsza z serii Wariacji ślubnych!
Moja mała inspiracja 🙂
Technicznie:
Wymiary:
-
- 15,6 x 12,5cm
Technika wykonania:
-
- scrapbooking
Motyw:
-
- uroczysty, ślubny, pełen delikatności, fiołkowych i zielonych akcentów
Materiały:
- baza: biały papier w prążki 246 g/m2
- papier ozdobny Witaj na świecie z Piątek Trzynastego
- biała koronka, wydrukowany stempel, liliowa wstążka, margaretki, różyczki, brązowy guziczek, drewniane serduszko, fioletowe, różowe, zielone i pomarańczowe kryształki, drobne guziczki i kwiatuszki
Na Was też zadziałała? 😉



