Babcia to takie dziwne stworzenie. Niby wiesz, że jest wyjątkowa, niepowtarzalna, a jednak nie jesteś jej w stanie docenić, tak jak ona Ciebie. Mechanizm wzajemności niby prosty, a w wersji wnuczkowej to jakieś marne demo.
Być może nawet nie zdajecie sobie sprawy, Moi Mili Państwo, jakie górnolotne słowa wyciekały z mojego serducha, gdy robiłam tę i poprzednią kartkę. Ile emocji i retrospekcji zachowało się w tych kawałkach papieru. Ile nieujawnionej miłości, a ile strachu przed jej wypłynięciem. Tak, strachu, jeśli nie umie się odwdzięczać słowami. Dlatego te kartki. Niemożność wypowiedzenia przerodziła się w szczególną możność pokazania 😉
A tymczasem efekty:
Technicznie:
– baza: perłowa, 300g/m2
– materiały:
brązowy papier dekoracyjny, roztarta kartka papieru ze starej (i niezbyt cennej) książki, brązowe elementy papierowe (piórko, obrazek kobiety), wydrukowany stempel, drewniany płotek pomalowany słoneczną farbą akrylową, różowe, papierowe różyczki, białe różyczki z pianki, zielony krzaczek, biały bandaż, słodkawa tasiemka, kryształki, czarny tusz pigmentowy, szczypta cierpliwości.
A Wy, Moi Mili, pamiętacie o swoich Babciach? 😉
Buziam,


