Poniższe opowiadanie zostało stworzone na potrzeby konkursu na lubimyczytac. Tekst okazał się być strzałem w dwudziestkę, bowiem tylu użytkowników zostało nagrodzonych koszulkami z nadrukiem z Miłoszem bądź Herbertem.
Pytanie konkursowe brzmiało: Co myśleliby, gdyby żyli, najsławniejsi poeci XX w. na temat 25 lecia wolności obchodzonego w tym roku?
———————————————————————————————
Warszawa. Rok 2014. Kawiarnia „Namiastka wolności”.
– Nie mogę się z Tobą zgodzić, Czesławie. Musisz zrozumieć, że my wcale nie jesteśmy wolni, spójrz na ekipę rządzącą naszym państwem! To dzieci komunistów, odgórnie kierowane przez rosyjskich zwierzchników! Apfu!
– Zbyszek, przesadzasz, jak zwykle zresztą. Kiedy dasz sobie wytłumaczyć? – Miłosz denerwował się coraz bardziej.
– Kiedy TY dasz sobie wytłumaczyć! Ten Twój Michnik to czerwony łajdak, który na co dzień okalecza naszą moralność, współpracuje z wschodnimi agentami i robi z nas niemyślące bydło!
– Dość, Zbyszek, mówię: dość! Nie przyjechałem się tutaj z Tobą kłócić! – wybuch Miłosza był oczywisty.
– To w takim razie po co? – Herbert wydawał się najzupełniej spokojny.
– Trochę minęło od naszej ostatniej rozmowy. – odparł trochę zawstydzony Miłosz.
– Daj spokój, Czesław. Do rzeczy.
– W tym roku przypada 25-lecie wolności. Z tej okazji zostałem zaproszony przez samego prezydenta na uroczystość. Z tobą.
– Jak to: ze mną? Dlaczego nikt mnie o tym wcześniej nie powiadomił? – zdziwienie Herberta przemieszane było z irytacją.
– Wiedzieli, że się nie zgodzisz.
– Oczywiście, że się nie zgodzę. Nie zamierzam paradować u boku szpiclów, katów i tchórzy. To jest..
– Chcieliby, abyś na tą okazję przygotował jakieś przesłanie. – wyparował Miłosz nie słuchając dłużej przyjaciela.
– Słucham? – Herbert nie wierzył własnym uszom. Po chwili ze smutkiem dodał. – Czesławie, znasz mnie od tylu lat, od tylu lat, a nadal nie wiesz jakie wartości cenię? Co się z Tobą stało? Zapomniałeś? – Miłosz nie odpowiedział. Teraz już zupełnie wytrącony z równowagi, ze łzami w oczach, Herbert kontynuował.- Ocalałem nie po to, aby żyć. Ocalałem, aby dać świadectwo. Wiesz co zrobią z Tobą Ci twoi sprzedajni pobratymcy? Nagrodzą cię tym co mają pod ręką… chłosta śmiechu zabójstwem na śmietniku. – ostatnie słowa wypowiedział ledwie słyszalnie i powoli, jakby w głębokiej zadumie, podniósł się z krzesła, wziął płaszcz i skierował się do wyjścia.
Miłosz nie zareagował. Nie potrafił.