Otóż największą krzywdą w społeczności szkolnej / akademickiej / zwał jak zwał jest rywalizacja. Wybierając się na maraton z góry zakładamy, że chcemy wyprzedzić innych biegaczy. Wygra tylko jeden. Nagle wszyscy okazują się naszymi rywalami, a to przeraźliwie stresujące i pozbawiające trzeźwego myślenia. Gorzej, że aura, jaką rozsiewamy wokół siebie powraca ze zdwojoną siłą. Naprędce staramy się podołać zbyt wielu wyzwaniom i w pewnym momencie tracimy czujność.
Dlaczego współpraca jest korzystniejsza?
Harmonogram i rytm życia studenckiego powinien dosadnie Ci to udowodnić. Liczba zajęć, a co za tym idzie, liczba obowiązków, jakie prowadzący zwalają Ci na barki jest nie do uciągnięcia. W końcu nadchodzi moment, w którym po kolejnej nieprzespanej nocy zdajesz sobie sprawę, że wszystkiego nie jesteś w stanie ogarnąć w pojedynkę. Potrzebna Ci przynajmniej jedna osoba, z którą będziesz mógł współpracować. Idealnym rozwiązaniem byłoby pociągnięcie do odpowiedzialności całej grupy. Słowa na zamiary? Okej, większości.
Aby namówić grupę, z reguły 10-15 osobową do wzajemnej kooperacji, należy wyznaczyć lidera. Człowieka, z którego zdaniem liczy się ponad połowa ludu. Częściej zdarza się, że należy go wyznaczyć, sam się nie ujawni. I tu należy uważać, ale to temat na osobny wpis. Ów ludek ma trzymać rękę na pulsie grupy. Tajemnica złotego lidera? „Za dobre wynagradza, a za złe karze”.
Jak rozpocząć współpracę z innymi studentami?
Często zauważam, że ludzie nie wiedzą jak zrobić ten pierwszy krok. Nie wiedząc co czynić, obserwują. To o tyle ciekawe, że czasem wystarczy się uśmiechnąć / zapytać o cokolwiek i pada propozycja kooperacji.
W przypadku porozumienia dwuosobowego, dobrze dobrać sobie osobę, która:
– ma z Tobą dobry kontakt (i odwrotnie!)
– sumiennie wykona swoje zadanie,
– ma odmienne zainteresowania naukowe.
Wówczas będzie Wam łatwiej podzielić się materiałami. Eureka, co?
A w przypadku porozumienia wieloosobowego? Bezstronny lider powinien się ujawnić. Jeśli brakuje ochotnika to byleby sprawiedliwie. Każdy musi czuć się ważny i na równi z kompanami. Skuteczna okazuje się metoda na demokrata: lider proponuje obszary, jakimi należy się zająć i każdy wybiera sobie, co mu pasuje. Ważna sprawa: bez dublowania, o ile to możliwe.
Jak współpracować w grupie?
Możliwości współpracy jest tak naprawdę wiele. Można:
– dzielić się notatkami z wykładów (po zajęciach / przed sesją robicie zlepkę Waszych notatek; przy dużej grupie niech każdy opracuje jeden / kilka tematów),
– robić notatki wspólnie (ej, przepisuj co drugi slajd z prezentacji, hehe),
– przeglądać teksty na ćwiczenia i omawiać je, a gdy jest ich za dużo to sprawiedliwie pogrupować,
– tworzyć projekty z wytyczeniem zadań i dobraniem do nich odpowiednich ludzi (jeśli ktoś jest dobry w liczbach i praktyce, nie narzucaj mu opracowania teorii projektu, bo wykituje i Cię znienawidzi).
Dodatkowe zalety współpracy?
Integrujemy się w studenckim środowisku, poznajemy swoje predyspozycje, uprzyjemniamy sobie czas, a być może zawiązujemy znajomości, które zaowocują w przyszłości. Każdy w czymś jest dobry, każdy dąży do bycia fachowcem, a cholera wie, czy jeszcze nam się ta grupa / ten człowiek do czegoś nie przyda. 😀
Podsumowując…
czasem trzeba nieobliczanie popchnąć się w stronę drugiej osoby, zamiast czekać na jej reakcję. Zbyt wiele może nas ominąć.