Długie wakacje mają tą zaletę, że można się rozbestwić i odchamić na całego. Nadchodzi jednak taki moment, w którym po długim haju nadlatujesz ze zdwojoną siłą. Upojny stan, tylko nie wiadomo jak długo trwający. Skrzydła może i są pewne, lecz żarliwość iście ikarowa. Korzystając z przywileju olśnienia, ale jeszcze nie spalenia, nadchodzę z pomysłem ułaskawienia urlopowej śpiączki. Rozkręćmy tę budę!
Jak?
Jeszcze nie masz pomysłu? 😀
