O Dominice powinieneś wiedzieć, że…

… woli przeczekać. Zamiecie, porywy, trzęsienia, żwir w oczach.. grzecznie przeczeka, ustąpi i jeszcze doradzi jak żyć. Od czasu do czasu, na znak graniczącego z cudem niezadowolenia, ciśnie skumulowanymi błyskawicami w przypadkowego jegomościa. W odróżnieniu od Asi, woli obrać kurs i wyznaczyć jeden punkt odniesienia. Zaplanować, wymierzyć, dać sobie i tobie czas.

Znacznie łatwiej jest jej opisać siebie, wychodząc od kontrastów A-D. Joannowy ekstrawertyzm co rusz ją zadziwia, ponieważ samą siebie uważa za hiper introwertyka. Nie to, żeby była całkowitym odludkiem. Nie znosi jednak dużych skupisk ludzi, za Zagłobą – nie lubi tłoku. Ma za to grono ulubieńców, z którymi zawsze chętnie spędza czas. Ta wąska grupka może u niej zawsze liczyć na taryfę ulgową. Najtrudniej jest jej bowiem oderwać się od pozytywnych ludzi, do których już zdążyła się przyzwyczaić.

Dominika zdaje sobie sprawę, że obie Biblioartystki kochają eksperymenty plastyczne, chociaż każda wyraża je na swój sposób. Gdy myśli o tworzeniu, często wyświetla jej się w głowie motto: To czego potrzebujesz masz zawsze w zasięgu ręki. Stąd zamiłowanie do tworzenia przedmiotów z odzyskanych materiałów. Uwielbia łączyć ze sobą różne tworzywa, wyznaczając dla nich nową przydatność. Potrafi sprawić, że kamień, drewno, plastik i metal będą bezbłędnie współgrać ze sobą w.. chociażby eklektycznym naszyjniku! W pracach wykorzystuje także inne, dość nietypowe surowce. Tworzyliście może kiedyś obraz z wykorzystaniem kredki do oczu, cieni do powiek albo sproszkowanej muszli? No właśnie… 😉

Gdzie ją spotkacie? Wszędzie tam, gdzie pozostawiła po sobie ślad. Z pewnością co nieco znajdziecie w jej autorskiej zakładce. Poza tym, ostatnio postarała się o galerię prac.

A tymczasem do zobaczenia we wpisach,

Dodaj komentarz