można dowiedzieć się o mnie wiele czytając. Słowo wyklikane traktuję najpoważniej, wszelka inna forma kontaktu jest często uboższą wersją mojej, jakże bogatej osobowości. Bogactwo nie oznacza od razu dobrostanu, ma to swoje niewdzięczne konsekwencje – nigdy nie wiadomo jak to ze mną będzie. Jedynie wieczni poszukiwacze przygód (czyt. podobińscy) dobrze się bawią. Podejrzewam, że skoro tu trafiłeś to jesteś jedną z takich osób.
Na aktualnym etapie znajomości, mogłabym określić się jednym zwrotem: społeczny wrażliwiec. Ono pociąga za sobą trójskładnikową wiązankę: estetyczny, naukowy i ludzki. W rzeczy samej, często zapominam o pozostawaniu człowiekiem na korzyść odlotów pseudoartystycznych. Zarówno rękodzieło jak i nauka są dla mnie wyrazem sztuki, za każdym razem bowiem jest to próba sprostania duchowo wyższemu. Jak na razie opanowałam zaledwie manewry językowe, w których uwielbiam się pławić i wydobywać z nich zgrabne (niekoniecznie poprawne) formy słowne podczas opisu zjawisk poziomu sedesu.
Wobec powyższego, warto nadmienić, iż największą frajdę sprawia mi pobudzanie koncentracji. Najłatwiej wyzwala się ona podczas tworzenia czegokolwiek, byleby kreatywnie. Dlatego tak często popadam w życiową kontuzję, lądując z dala od rytmu codziennej walki o byt. Przy tym nadal nie wiem, co powinno być dla mnie dobre. Pozostaję natomiast w pełnej gotowości, jeśli idzie o doradzanie innym, nieustannie pragnę być potrzebna, więc jeśli z czymś się zmagasz to śmiało możesz zrzucić na mnie swój ciężar, popracujemy nad tym razem. Po prostu.
A tutaj? Tutaj znajdziesz moje szaleńcze wypociny, uszeregowane w dwóch kategoriach: Terapia sztuką i Terapia słowem. Opływają one w tematyce terapeutycznej, obudowanej hoplem artystycznym, psychologicznym i słowotwórczym.
Jeśli kiełkuje Ci w głowie jakieś pytanie albo propozycja tematu, którym powinnam się zająć, skontaktuj się ze mną!



