Tak tak, przy takich wpisach będę wrzucała swój scrapkowy dorobek, jako że niebanalnie się tym jaram. Technicznie do prawdziwego scrapbookingu jestem sto lat za Murzynami, choć to także wynika z mojego buntu wobec schematom. Tworzę z goła coś odrębnego, a sztukę braku materiałów i gotowych elementów nazywam oryginalnością.
Trzymając się podziału chronologicznego:
Czerwiec, 2015:
Lipiec, 2015:
Sierpień, 2015:
Wrzesień, 2015:
Październik, 2015:
Grudzień, 2015? :C
Styczeń, 2016:
Podsumowując:
- najobfitszy miesiąc w robociznę wszelaką: sierpień
- najkosztowniejszy: czerwiec (skupowałam większość materiałów)
- najpiękniejszy: ?
No właśnie, który okazał się najkorzystniejszy?



































Najbardziej podoba mi się wrzesień 2015!