W czasie dwuletniego obcowania z rękodziełem, przyszedł czas na małe podsumowanie. W większości poniższe prace wykonałam w tym i ubiegłym roku. Największy rozkwit rękodzielniczych talentów przypadał na wakacyjny czas 2015 i 2016, wtedy wówczas technicznie było najowocniej. Eksperymentowałam z formą, kształtami na bazie prostych narzędzi. Aktualnie, mając ten bagaż doświadczeń, większą uwagę przywiązuję do zastosowanych środków – mieszania farb z tuszami, wycinania tradycyjnego z postrzępieniem i gumowaniem, miksowaniem elementów papierowych z drewnianymi, gipsowymi, metalowymi i tkaninowymi. Spośród 23 prac, na stanie pozostały dwie, co czyni mnie przeszczęśliwą. Po założeniu fanpage w tym roku, zainteresowanie rękodziełem w moim środowisku znacząco przybrało na wadze. Obdarowuję więc wyjątkowych dla mnie ludzi, a oni w ramach wdzięczności decydują się na indywidualne zamówienia bądź promocję moich wyrobów wśród znajomych. Patrząc na poniższy dorobek, łapie mnie refleksja nad, z jednej strony wielkim postępie jaki uczyniłam w swojej ulubionej technice, z drugiej – jak wiele odkrywania tajemnic scrapbookingu jeszcze przede mną i jak niewiele potrafię jeszcze uzewnętrznić. Śmiech przez łzy 😉
I ciągle tylko w głowie Ulissesowskie przesłanie:
Istnieje na świecie wielka grupa szczęśliwców, którzy odrzucają jako oczywisty nonsens wszystko to, czego nie są w stanie zrozumieć na pierwszy rzut oka. Ludzie ci wymagają od sztuki jedynie najwyższej zręczności w powielaniu tego, co im najbliższe i najlepiej znane. Krótko mówiąc, wymagają tego, czego nie muszą się uczyć, a mogą pojąć bez większego wysiłku, który z kolei mógłby doprowadzić do rozwoju i udoskonalenia owej delikatne aparatury wewnętrznej, służącej człowiekowi do wytwarzania wzruszeń.
Spójrzcie sami:




















