Oto jak skrzynka wyłaniała się z czeluści mojej głowy na światło dzienne. Pewnego szarego i mokrego dnia wyszłam z przyjaciółką z otchłani ciemności, zwanej dalej uczelnią. Wybrałyśmy się na spacer w bliżej nieokreślonym kierunku. Zawędrowałyśmy do sklepu z artykułami artystycznymi, a jakże!
W tym miejscu trzeba zaznaczyć, iż w szarudze jaka panowała tego dnia, sklep ów jawił nam się jako odyseja światła i kolorów. Mogłyśmy wejść i poddać się kobiecej logice w wybieraniu materiałów. Na stoisku, rzekłby w głębi lasu, znalazłam ją – skrzynkę z jasnego drewna! Kształt od razu przypadł mi do gustu. Jako, że pomysł na jej dekorację od razu zagnieździł mi się w głowie, dokupiłam brakujące elementy i heja!
Tego samego dnia zabrałam się do pracy. Zaczęłam od pokrycia skrzynki kolorem od zewnątrz z użyciem pędzli i gąbki (ta ostatnia ułatwia równe rozprowadzanie). Później pomalowałam wnętrze o nazwie „czerwień podstawowa” (dla mnie to była jakaś purpura, no ale producent miał inne zdanie). Gdy wszystko wyschło, zaczęłam myśleć nad naniesieniem wzorów. Jak zwykle Internet okazał się niezastąpionym źródłem inspiracji. W grafice Googola znalazłam odpowiadający mi wzór, który wydrukowałam i wycięłam. Kolejnym krokiem było odrysowanie wzoru na wieku skrzynki. W tym celu użyłam miękkiego ołówka. To ważne, bo gdy będzie zbyt twardy mogą wystąpić żłobienia. Miękki pozwala łatwo odrysowywać kształty, a trzeba liczyć się z tym, że w wielu miejscach będzie trzeba zetrzeć ołówek gumką. Po starciu często zostają szare smugi, które wówczas należy zamalować zieloną farbą. Gdy już miałam taki rysunek jaki chciałam, zaczęłam igraszki z akrylem. Wspomnę tutaj, że warto samemu tworzyć nowe kolory poprzez łączenie. Sama uzyskałam „ciepły złoty” z połączenia farby metalicznie złotej z sepią. „Żółty złoty” ze złotej i jaskrawo żółtej oraz „jasnego fioletu” z połączenia ciemno niebieskiej, czerwieni podstawowej, sepii i białego. Wzór na przedniej, bocznej ścianie stworzyłam łącząc motywy roślinne z zoomorficznymi. I tu internet poległ, ponieważ inspiracją okazała się być dla mnie praca etnograficzna Kazimierza Moszyńskiego „Kultura ludowa słowian” tom drugi. Polecam tą książkę nie tylko ze względu na wspaniałe ilustracje, ale także na tekst, który czyta się lekko i przyjemnie. Treści, które oferuje dotyczą wszech ogromu wiedzy w pigułce o ludzkiej egzystencji. Wszyscy przecież kochamy piękno, a książka ta mówi o tym jak piękno tworzyli i postrzegali nasi przodkowie.


Domi