Anegdota z życia:
Przez ponad dwa lata nie miałam problemów zdrowotnych, nawet zwykłego przeziębienia. Aż do wyjazdu integracyjnego, w którym to mogłam uczestniczyć. Przez te cztery dni miałam możliwość zasmakować studenckich posiedzeń do godzin porannych. Nie żałuję, naprawdę było warto, choć teraz muszę tracić czas na kurację.
Do czego dążę? Jedyną przyczyną mojego przeziębienia, jaka wydaję mi się najbardziej realna jest zaniedbanie snu. Spanie po cztery godziny to nawet nie połowa tego, co normalnie powinnam przesypiać. Według zegara biologicznego, do pełnej regeneracji potrzebuję 9,5 godziny. Dla odmiany, inna bliska mi osoba potrzebuje 10, zaś jeszcze inna tylk0 8. Ważne jednak, aby wiedzieć na ile możemy sobie pozwolić, aby nie przedobrzyć ani nie zaniedbać.
Dla niedowiarków pragnę podkreślić, że brak snu nie tylko obniża barierę ochronną organizmu i spowalnia procesy myślowe, ale i prowadzi do zwiększenia nadciśnienia, a nawet może zwiększyć ryzyko udaru mózgu.
To tylko takie wielkie nic w porównaniu z tym co dzieje się tu i teraz. Ja naprawdę rozumiem ten stan, w którym człowiek się znajduje, gdy bawi się ze znajomymi, jednak po tym, być może dla niektórych banalnym doświadczeniu, doszłam do wniosku, że wszystko, ale w umiarze. Potrzebowałam tamtego czasu, jednak teraz muszę zadbać o swoje zdrowie, szczególnie, gdy zbliża się rok akademicki i będzie trudno pogodzić naukę, zabawę i sen.
Co warto jeszcze wiedzieć na ten temat?
Przede wszystkim należy zapamiętać, aby nie najadać się na wieczór, a przynajmniej nie 3 godziny przed planowanym spoczynkiem. Spać na plecach, w temperaturze do 20 stopni (codziennie wieczorem również wietrzyć sypialnię) oraz praktykować relaksację. To pomoże osiągnąć nam jak najlepszy standard wypoczynku.