Lubelska podwalina uczuć

Zbliżała się godzina 22 polskiego czasu wschodniego. Ponadprzeciętnie utyrane komunikacyjną niebezpośredniością, wycisnęłyśmy bagaże pełne bieszczadzkich doświadczeń na podest peronu tuż za żółtą, rozdeptaną linią. Nie znajdowało się tutaj nic co znałyśmy, w odróżnieniu do zachodnich, południowych – grając va banque – również północnych słowiańskich stron, a wojewódzkich metropolii. Centra dowodzenia sieciowego konsumpcjonizmu, korytarze pełne poruszających … Więcej






